Friday, October 26, 2007

Mother of man killed by Taser frustrated and furious




Parafia pw. św. Antoniego z Padwyul. Ks. Prał. F. Bieleckiego 158-250 Pieszyce tel. 01148(74) 836-52-26 email office@raqport.com





Small town in south western Poland from where Robert Dziekanski was born
Parafia pw. św. Antoniego z Padwy
ul. Ks. Prał. F. Bieleckiego 1
58-250 Pieszyce

tel.011 (74) 836-52-26 or Lech Bajan US Washington DC 703-528-0114 or toll free
US Canada 1800-695-6200
office@raqport.com


Mother of man killed by Taser frustrated and furious
Ian Mulgrew, CanWest News ServicePublished: Friday, October 26, 2007
VANCOUVER -- Maria Cisowski could not contain her grief or her anger when she spoke to the media Thursday about the death of her 40-year-old son at the Vancouver International Airport on Oct. 14.
With her lawyer Walter Kosteckyj at her side, the distraught 61-year-old woman said she doesn't understand why no one at the airport was available to help her son, Robert Dziekanski, who died minutes after being Tasered by police, nearly 10 hours after he arrived as a hopeful immigrant from Poland.
"This is the most difficult time of my life," she sobbed quietly.

Maria Cisowski sits behind a photograph of her son Robert Dziekanski during a press conference at the Polish Hall in Vancouver. Robert Dziekanski died after being in police custody and being tasered at YVR. Please see story by Mulgrew
Ward Perrin/Vancouver Sun

"I had been waiting for seven years for him. I had been saving for seven years."
She fell silent for a moment, her eyes falling on his picture in front of her at the news conference in Vancouver's Polish Hall.
"Now I lost my son. I loved him so much," she said.
Her lawyer pointedly blamed the RCMP, immigration authorities, and the airport's communication systems, which he said are inadequate and kept mother and son from uniting for five hours. Staff don't have the capacity to communicate between different areas of the airport, nor to page the public in a secure area, he said.
"The initial report provided by the RCMP spokesman was erroneous when he suggested he had recently arrived and just come in," said Mr. Kosteckyj. "In fact, he had been in Canada, in our country, for nearly 10 hours."
The death remains under police investigation.
Mr. Dziekanski had caught a plane from Poland to Frankfurt and then boarded a connecting flight to Vancouver, said Mr. Kosteckyj. He cleared customs and waited in the secure area for his mother. She arrived from Kamloops, but was never able to locate him.
Although she went to several people for aid, no one could help her. Mr. Kosteckyj said broadcasts over the airport PA system are not heard in the secure area where Mr. Dziekanski was waiting, so he never heard his mother's pleas.
"In that beautiful edifice that we are all so proud of, he got completely lost," said Mr. Kosteckyj. "He was lost to our authorities and received little or no help.
"(The mother and son) were within 150 to 200 feet of each other for not less than five hours. During that course of time, his mother sought help from Canadian Immigration. But there was apparently no way for her to effectively get a message to him."
Mr. Dziekanski apparently spent the hours sitting on a bench, until he became frustrated and acted out at about 1:30 a.m. local time.
Responding RCMP officers say they shocked Mr. Dziekanski twice with a Taser after the Polish-speaking man refused English commands to calm down. He died four minutes later.
The RCMP are awaiting a toxicology report to determine whether there were drugs in Mr. Dziekanski's system.
A preliminary autopsy showed there were no signs of trauma, disease or any other obvious cause of death.
Mr. Dziekanski was sponsored by his mother to come to Canada, Mr. Kosteckyj said, and passed the necessary health checks before being issued the required documentation to come.
"He came as a landed immigrant, so he went through full medical screens and checks, so he didn't just walk in the door."
When asked if Ottawa had extended official condolences, Maciej Krych, consul-general of Poland in Vancouver, responded coldly, "So far, no."


Pierwsza historyczna wzmianka o Pieszycach pochodzi z II poł. XIII w. W dokumencie biskup wrocławski Tomasz I (1232-1268) oddziela kaplicę w Pieszycach od parafii w Dzierżoniowie. Jednocześnie utworzył nową parafię pw. św. Jakuba w Pieszycach. Miejscowość ta do 1945 roku rozwija się dzięki budowie manufaktur produkującym tkaniny. Dzięki rewolucji przemysłowej, która dotarła również na Śląsk, Pieszyce stają się ważnym ośrodkiem tkackim. W 1945 r. następuje zmiana granic państwa Polskiego, co powoduje włączenie zachodnich ziem niemieckich łącznie z Pieszycami do Polski. Dzięki staraniom ks. Leona Izdebskiego ówczesnego proboszcza powstaje nowa parafia pod wezwaniem św. Antoniego z Padwy, któremu to również poświęcono poewangelicki kościół parafialny. Został on uroczyście konsekrowany 22 września 1946 r. przez kanclerza kurii wrocławskiej ks. Alojzego Przybyłę, było to spowodowane brakiem biskupa we Wrocławiu. Kościół parafialny wybudowany został w latach 1871-1875. Powstał na terenie należącej do fabrykanckiej rodziny Zwanzigerów. Wykonany w stylu neogotyckim na planie krzyża łacińskiego, trójnawowy z transeptem. Autorem projektu był inspektor budowlany Stephani z Dzierżoniowa. Wnętrze w układzie halowym z oddzielonym prezbiterium. Kościół prześwietlony jest wieloma witrażami. Świątynia w swym wnętrzu ukazuje piękno i kunszt stylu gotyckiego. Na uwagę zasługuje neogotycka kamienna ambona z wysokim, strzelistym, drewnianym baldachimem, oraz ławki i empory obiegające całe wnętrze kościoła. Na emporze organowej znajdują się organy neogotyckie, 40-głosowe z 1927 r. W obu skrzydłach transeptu znajdują się dwa barokowe ołtarze boczne. Wykonane z drewna, polichromowane, złocone z dwukondygnacyjnymi nastawami. Do 1939 r. znajdowały się one w kościele św. Jakuba skąd przewiezione zostały do Wambierzyc w celu renowacji. Sprowadzone zostały dopiero w latach 1948-1949. W tym okresie zbudowano ołtarz w stylu neobarokowym, w którym został umieszczony obraz, przedstawiający św. Antoniego z Padwy. Namalowany przez malarza Borna z Wambierzyc. On też wykonał obraz Serca Jezusa w ołtarzu bocznym. Poświęcenia odnowionych ołtarzy dokonał Administrator Apostolski Dolnego Śląska ks. Karol Milik. W latach 1958-1966 przeprowadzono prace remontowe. Odnowiono ławki zainstalowano nowe oświetlenie. Ważnym wydarzeniem w życiu parafian i całej miejscowości było nadanie przez władze Pieszycom praw miejskich, miało to miejsce 22 VII 1962 roku. Przełom lat 60 i 70 to kolejne zmiany wnętrza kościoła. Odświeżono i odmalowano ściany, pod troskliwym kierownictwem mistrza W. Hnatiuka położona została nowa posadzka. Dostosowano również prezbiterium do wskazań Soboru Watykańskiego II. Ustawiono nowy posoborowy ołtarz, lektorium oraz świecznik paschalny, który wykonał mistrz K. Michalski.
Lata 1982-1993 to remont generalny wieży kościelnej jak i małej sygnaturki na skrzyżowaniu naw kościelnych.
W 1995 r. wymieniono część północną dachu kościoła. Dalszy remont dachu to lata 2001-2005 r., kiedy to usunięto starą warstwę łupka a nałożono blachę miedzianą.
Rok 1997 przynosi wielką radość parafii i całemu miastu. Magistrat miejski ufundował elektroniczne dzwony jak również zainstalowano zegar z kurantem. Dzięki tym zmianom w całych Pieszycach możemy się cieszyć pięknymi dźwiękami płynącymi z wieży kościoła.
Rok 2000 przynosi dwa wielkie wydarzenia. Pierwsze to dwa tysiące lat Chrześcijaństwa, a drugie to Milenium Biskupstwa Wrocławskiego. Z tej okazji ks. Kardynał Henryk Gulbinowicz podarował parafii relikwie św. Antoniego z Padwy. Również w tym roku dzięki staraniom parafii i Urzędu Miasta dokonano iluminacji kościoła.
Lata 2001-2006 to okres prac renowacyjno - konserwatorskich wewnątrz i zewnątrz świątyni. Odnowiono ławki, znajdujące się po lewej stronie, kilka witraży oraz dokonano renowacji i konserwacji wszystkich drzwi, znajdujących się w kościele. Założono nowe nagłośnienie wewnątrz i na zewnątrz kościoła. Ponadto wybrukowano plac kościelny, rozpoczęto odnawianie piaskowcowych elementów dekoracyjnych portali i fasad kościoła: sterczyn, maswerków, kwiatonów.


Dziękujemy wszystkim ofiarodawcom za modlitwę i ofiarę składaną na remont naszej świątyni.
Dziękujemy tak instytucjom, jak i osobom prywatnym.
Niech dobry Bóg ma Was w Swojej opiece za Wasze otwarte serca
Święty Antoni Padewski nie pochodził z Padwy - z Włoch, lecz był Portugalczykiem. Urodził się w Lizbonie 15 sierpnia 1195 roku w Święto Wniebowzięcia NMP. Otrzymał na chrzcie imię Ferdynand. Ojciec Ferdynanda Marcin Vicencio de Bulhoes (Buglioni) był rycerzem króla Alfonsa II Portugalskiego. Matka Maria Teresa Taveira pochodziła również ze szlacheckiego rodu. Rodzice dawali mu od najmłodszych lat bardzo dobry przykład. Uczył się w Lizbonie w szkole przykatedralnej. Jako syn rycerza zdobywał także sztukę jazdy konnej, szermierki, polowania. Kiedyś oświadczył ojcu, który chciał by został rycerzem tak jak on. "Pragnę być rycerzem Chrystusa, giermkiem Matki Bożej, obrońcą ubogich i Ewangelii". Dzięki interwencji matki otrzymał błogosławieństwo ojca. Ojciec powiedział: "Nie sprzeciwiam się twojemu wyborowi, a w twojej stanowczej decyzji dostrzegam dumę rodu Buglione. Będziesz godny naszej rodziny i chociaż zawiodłeś moje nadzieje, nie mogę sprzeciwiać się woli Boga. Błogosławię ci, mój synu. Idź w pokoju". W 1210 roku mając 15 lat Ferdynand wstępuje do klasztoru San Vicenzo de Fora Kanoników Regularnych Św. Augustyna w Lizbonie. Po dwóch latach przenosi się do klasztoru w Coimbrze. W 1219 otrzymuje święcenia kapłańskie. W 1220 Ferdynand jest świadkiem pogrzebu pięciu franciszkanów zamordowanych przez mahometan w Maroko. Chcąc naśladować ideał życia św. Franciszka z Asyżu oraz poświęcić się pracy misyjnej tak jak bracia, którzy zginęli w Maroko wstępuje do wspólnoty św. Franciszka w Olivanez - tam zmienia imię na Antoni. Uzyskuje zgodę przełożonych na misyjną podróż do Maroka. Jednak Bóg chce inaczej. Śmiertelnie zachorował tam i dlatego musi wracać do Portugalii. Gwałtowna burza jednak zapędziła statek na Sycylię. Właśnie tam w pobliżu Messyny w klasztorze franciszkańskim Antoni odzyskuje zdrowie. W 1221 udaje się do Asyżu i tam spotyka św. Franciszka. W tym czasie odbywała się kapituła zakonu, która przydzieliła Antoniego do prowincji Romania do klasztoru Montepaolo w pobliżu Forli. Tam wykorzystywał czas na pogłębienie życia duchowego, studium Pisma Świętego oraz pełnił posługę duszpasterską i kaznodziejską. Sława jego kazań dotarła do brata Eliasza, następcy św. Franciszka, który mianuje go generalnym kaznodzieją zakonu. Niezwykły dar kaznodziejski gromadziły przy nim liczne tłumy, które widziały także cuda, które Bóg działa przez ręce Antoniego. W 1225 - 1227 głosił kazania we Francji, zwalczał szerzące się herezje katarów. Kiedy powrócił do Italii zostaje wybrany na kapitule generalnej prowincjałem Emilii i Mediolanu. W 1228 roku udaje się do Rzymu w sprawach prowincji - tam papież Grzegorz IX, który słyszał o talencie kaznodziejskim Antoniego polecił mu przeprowadzenie rekolekcji dla niego i kolegium kardynalskiego. Wywarły tak silne wrażenie, że Ojciec Święty nazwał go "Arką Testamentu". Polecił Antoniemu, by wygłaszał kazania w Rzymie do przybywających pielgrzymów. W 1230 roku na kapitule generalnej św. Antoni zrzekł się urzędu prowincjała i udaje się do Padwy. Umiera 13 czerwca 1231 roku mając zaledwie 36 lat. Pochowano go w Padwie. 30 maja 1232 roku papież Grzegorz IX zaliczył go w poczet Świętych. O szybkiej kanonizacji zadecydowały liczne cuda i łaski jakie wierni otrzymali za wstawiennictwem św. Antoniego. św. Antoni posiadał dar uzdrawiania, bilokacji, czytania w ludzkich sumieniach. I dzisiaj zdarzają się cuda - trzeba tylko wierzyć i prosić o wstawiennictwo świętego Antoniego - jeżeli będzie to zgodne z wolą Bożą - to Bóg uczyni znak. Obecnie na miejscu grobu św. Antoniego w Padwie wznosi się potężna bazylika. W 1946 papież Pius XII ogłosił św. Antoniego Doktorem Kościoła. Święty Antoni jest patronem żniw, par narzeczeńskich, sierot i dzieci, patronem zagubionych rzeczy, więźniów. Odbywające się nabożeństwa ku czci św. Antoniego we wtorki są związane z dniem śmierci św. Antoniego 17 czerwca 1231.



MODLITWA DO ŚW. ANTONIEGO:
O przeczysta lilio niewinności, drogi klejnocie ubóstwa, jasna gwiazdo świętości, chwalebny święty Antoni, który miałeś szczęście piastować na rękach Boskie Dzieciątko; oto ja pełen nędzy wszelakiej, uciekam się do Ciebie, błagając, byś mnie wziął w swoją opiekę i wyprosił mi łaskę, o którą Cię proszę...
Wierząc w Twoją opiekę błagam Cię, święty Antoni, racz mi wyprosić u Boga łaskę szczególnego żalu za grzechy i łaskę miłowania Boga nade wszystko. Ufam, że za Twoją przyczyną zwyciężę wszystkich nieprzyjaciół swej duszy i będę służył Bogu, Ojcu najlepszemu przez całe swe życie, by potem z Tobą kochać i wielbić Go na wieki wieków. Amen.
sluchaj hymn polski

Polish man who killed by Airport Security Vancouver.











He spent 10 hours frustrated by airport bureaucracy. Just 24 seconds later, police shot him with tasers

his home town in Poland so beatiful place why did you leave. I know it was you Mother
and she did love You.
Love Is Forever
Polish man who killed by Airport Security Vancouver.


October 26, 2007

VANCOUVER -- Dazed and confused after more than 15 hours of travel, unable to communicate in English and scared because he couldn't find his mother, Polish immigrant Robert Dziekanski was jolted by a taser just 24 seconds after being confronted by police in Vancouver International Airport.

That allegation was made yesterday by a lawyer for Mr. Dziekanski's family who says video evidence will show that the RCMP took him down with a taser jolt moments after approaching him.

"I've been in touch with witnesses. I have viewed a video, which was taken by a bystander, which is not going to be released until at least the time of the inquest. From my observation, the interaction between the police and this individual, who didn't appear to me to be posing a danger to anybody at the time ... was 24 seconds, roughly, before he was tasered," Walter Kosteckyj said.

The Vancouver lawyer said the surveillance videos from the airport also won't likely be released until an inquest is held.

Print Edition - Section Front
Enlarge Image

More National Stories
Could paranoid rage be the real killer?
He spent 10 hours frustrated by airport bureaucracy. Just 24 seconds later, police shot him with tasers
A reward for hard work - and never giving up
Hush-hush firefighter deal lifts Toronto's unions
A sobering coincidence in Surrey shooting
Health coalition wants salt intake slashed
Go to the National section
A CTV News report last night, based on emergency radio logs, shows police arrived at the scene at 1:28 a.m. and, two minutes later, it was reported a "male has been tasered."

The radio log does not indicate when police first approached Mr. Dziekanski, just that he was down two minutes after they arrived - and that by 1:32 he had lost consciousness.

CTV reported there was a 12-minute delay before medical help arrived. Mr. Dziekanski died shortly after being tasered - only 10 hours after arriving in the country that was to be his new home.

Asked to describe what he saw on the video, Mr. Kosteckyj replied: "I would describe it as something that will be shown to police academies around North America as not the way to intervene in this kind of situation."

Police have described a much more measured response in which officers gave a wildly agitated Mr. Dziekanski two jolts from a taser just to subdue him long enough to put handcuffs on him. The RCMP say they too have videos, but they can't be released because an investigation is under way.

Mr. Dziekanski died not far from dramatic Coast Salish totemic "welcome figures" that had greeted him at the entrance to the Arrivals Hall several hours earlier.

Mr. Kosteckyj described how a journey to a new life devolved into a nightmarish scenario, in which Mr. Dziekanski was left wandering helpless and alone in a busy airport while his mother, Zofia Cisowski, was searching for him nearby.

The waiting mother and increasingly frantic son were separated by glass walls and what appears to be impenetrable airport bureaucracy that somehow failed to help them connect.

"Unbelievably, these people were probably no more than 150 to 200 feet apart for at least five hours, and she was unable to get any message to him. And no one on the other side [of the glass walls] thought to interview him or come outside or vice versa," Mr. Kosteckyj said.

He said he could not explain why no one was able to come to the assistance of Mr. Dziekanski in an airport that handles 17 million visitors a year.

"For all the high-tech stuff they have at the airport, and all the security they have, somehow a guy can sit or be in that baggage area, that immigration area, for a period of nine hours ... without anyone really taking much notice of him - as unbelievable as that sounds," Mr. Kosteckyj said.

He said Mr. Dziekanski's journey to Canada began in Poland about 3 a.m., when he left his home town of Pieszyce to get to an airport for his first airplane flight. The 40-year-old construction worker, who had never left Poland before, was immigrating to Canada to join his mother, 61, who lives in Kamloops, about a five-hour drive from Vancouver.

They had arranged to meet at the baggage carousel in the international terminal at YVR. What neither of them seemed to know, however, was that the baggage area is inside a secure area just past Canada Customs and Immigration. There is no line of sight into the Arrivals Hall from the public waiting area, except for a short distance through sliding glass doors.

Mr. Dziekanski arrived at about 3 p.m. on Sunday, Oct. 14.

"He made his way to primary customs in the ordinary fashion ... he went through there in the normal time frame ... he then proceeded through and was directed to secondary customs, which is normal for someone who doesn't speak English and is immigrating to the country," Mr. Kosteckyj said. His papers were in order and he proceeded without difficulty.

But what happened after that was far from normal. For nearly 10 hours, Mr. Dziekanski stayed in the Arrivals Hall, growing increasingly frustrated and eventually becoming frantic.

Outside, in the public area, his mother spent nearly six hours pacing the corridors and, in broken English, asking airport officials for help in locating her son.

Mr. Kosteckyj said she visited one booth in international arrivals "at least three to four times and conveyed to them that she was concerned about her son being in the area and she wanted to get a message to him and how could she do that? They wrote her name down and said that they would make inquiries."

At about 10 p.m., she was told he wasn't there. She made the long drive home, only to find a phone message waiting, saying her son had been found.

"She called back to immigration when she got in, which would have been around 2 a.m., and spoke to someone there and was advised that her son was somewhere in the area and was fine. And she advised, you know, 'Please take care of him because he can't speak English and I'll get there as soon as I can.' And of course he had died, been killed really, some time on or about 1 or 1:30," Mr. Kosteckyj said.

At a news conference, Ms. Cisowski said she had dreamed of opening a small business in Kamloops with her son. "I've lost my only family," she said. "I studied English during the day and at night I saved money to get my son to Canada."

Mr. Dziekanski arrived with three bags, two of which were filled with geography


Jako czlowiek Polonii Amerykanskiej przekazuje moje najlepsze kondolencje dla Matki pana Dziekanskiego.

Prosze polski MSZ o natychmiastowa note protestacyjna.
Apeluje o Polonie o kontaktowanie swoich localnych parlamentarzystow.

Podaje informacje:
Washington, D.C.
Embassy of Canada
501 Pennsylvania Avenue, N.W.
Washington, D.C. 20001-2114

Tel: (202) 682-1740, Fax: (202) 682-7619,
Telephone:
1-800-267-8376 (toll-free in Canada)
613-944-4000 (in the National Capital Region and outside Canada)
613-944-9136 (TTY)

Facsimile:
613-996-9709


Enquiries Service (BCI)
Foreign Affairs and International Trade Canada
125 Sussex Drive
Ottawa, ON, Canada
K1A 0G2
Embassy of Canada
1/5 Matejki St.
00-481 Warsaw Poland
Tel: (+22) 29 80 51


United Nations Association in Canada
Suite 300, 309 Cooper Street
Ottawa, ON
K2P 0G5

Tel: (613) 232-5751
Fax: (613) 563-2455
Email: info@unac.org
Alex Lech Bajan

CEO
RAQport Inc.
2004 North Monroe Street
Arlington Virginia 22207
Washington DC Area
USA
TEL: 703-528-0114
TEL2: 703-652-0993
FAX: 703-940-8300
EMAIL: alex@raqport.com
WEB SITE: http://raqport.com
Święty Antoni Padewski nie pochodził z Padwy - z Włoch, lecz był Portugalczykiem. Urodził się w Lizbonie 15 sierpnia 1195 roku w Święto Wniebowzięcia NMP. Otrzymał na chrzcie imię Ferdynand. Ojciec Ferdynanda Marcin Vicencio de Bulhoes (Buglioni) był rycerzem króla Alfonsa II Portugalskiego. Matka Maria Teresa Taveira pochodziła również ze szlacheckiego rodu. Rodzice dawali mu od najmłodszych lat bardzo dobry przykład. Uczył się w Lizbonie w szkole przykatedralnej. Jako syn rycerza zdobywał także sztukę jazdy konnej, szermierki, polowania. Kiedyś oświadczył ojcu, który chciał by został rycerzem tak jak on. "Pragnę być rycerzem Chrystusa, giermkiem Matki Bożej, obrońcą ubogich i Ewangelii". Dzięki interwencji matki otrzymał błogosławieństwo ojca. Ojciec powiedział: "Nie sprzeciwiam się twojemu wyborowi, a w twojej stanowczej decyzji dostrzegam dumę rodu Buglione. Będziesz godny naszej rodziny i chociaż zawiodłeś moje nadzieje, nie mogę sprzeciwiać się woli Boga. Błogosławię ci, mój synu. Idź w pokoju". W 1210 roku mając 15 lat Ferdynand wstępuje do klasztoru San Vicenzo de Fora Kanoników Regularnych Św. Augustyna w Lizbonie. Po dwóch latach przenosi się do klasztoru w Coimbrze. W 1219 otrzymuje święcenia kapłańskie. W 1220 Ferdynand jest świadkiem pogrzebu pięciu franciszkanów zamordowanych przez mahometan w Maroko. Chcąc naśladować ideał życia św. Franciszka z Asyżu oraz poświęcić się pracy misyjnej tak jak bracia, którzy zginęli w Maroko wstępuje do wspólnoty św. Franciszka w Olivanez - tam zmienia imię na Antoni. Uzyskuje zgodę przełożonych na misyjną podróż do Maroka. Jednak Bóg chce inaczej. Śmiertelnie zachorował tam i dlatego musi wracać do Portugalii. Gwałtowna burza jednak zapędziła statek na Sycylię. Właśnie tam w pobliżu Messyny w klasztorze franciszkańskim Antoni odzyskuje zdrowie. W 1221 udaje się do Asyżu i tam spotyka św. Franciszka. W tym czasie odbywała się kapituła zakonu, która przydzieliła Antoniego do prowincji Romania do klasztoru Montepaolo w pobliżu Forli. Tam wykorzystywał czas na pogłębienie życia duchowego, studium Pisma Świętego oraz pełnił posługę duszpasterską i kaznodziejską. Sława jego kazań dotarła do brata Eliasza, następcy św. Franciszka, który mianuje go generalnym kaznodzieją zakonu. Niezwykły dar kaznodziejski gromadziły przy nim liczne tłumy, które widziały także cuda, które Bóg działa przez ręce Antoniego. W 1225 - 1227 głosił kazania we Francji, zwalczał szerzące się herezje katarów. Kiedy powrócił do Italii zostaje wybrany na kapitule generalnej prowincjałem Emilii i Mediolanu. W 1228 roku udaje się do Rzymu w sprawach prowincji - tam papież Grzegorz IX, który słyszał o talencie kaznodziejskim Antoniego polecił mu przeprowadzenie rekolekcji dla niego i kolegium kardynalskiego. Wywarły tak silne wrażenie, że Ojciec Święty nazwał go "Arką Testamentu". Polecił Antoniemu, by wygłaszał kazania w Rzymie do przybywających pielgrzymów. W 1230 roku na kapitule generalnej św. Antoni zrzekł się urzędu prowincjała i udaje się do Padwy. Umiera 13 czerwca 1231 roku mając zaledwie 36 lat. Pochowano go w Padwie. 30 maja 1232 roku papież Grzegorz IX zaliczył go w poczet Świętych. O szybkiej kanonizacji zadecydowały liczne cuda i łaski jakie wierni otrzymali za wstawiennictwem św. Antoniego. św. Antoni posiadał dar uzdrawiania, bilokacji, czytania w ludzkich sumieniach. I dzisiaj zdarzają się cuda - trzeba tylko wierzyć i prosić o wstawiennictwo świętego Antoniego - jeżeli będzie to zgodne z wolą Bożą - to Bóg uczyni znak. Obecnie na miejscu grobu św. Antoniego w Padwie wznosi się potężna bazylika. W 1946 papież Pius XII ogłosił św. Antoniego Doktorem Kościoła. Święty Antoni jest patronem żniw, par narzeczeńskich, sierot i dzieci, patronem zagubionych rzeczy, więźniów. Odbywające się nabożeństwa ku czci św. Antoniego we wtorki są związane z dniem śmierci św. Antoniego 17 czerwca 1231.



MODLITWA DO ŚW. ANTONIEGO:
O przeczysta lilio niewinności, drogi klejnocie ubóstwa, jasna gwiazdo świętości, chwalebny święty Antoni, który miałeś szczęście piastować na rękach Boskie Dzieciątko; oto ja pełen nędzy wszelakiej, uciekam się do Ciebie, błagając, byś mnie wziął w swoją opiekę i wyprosił mi łaskę, o którą Cię proszę...
Wierząc w Twoją opiekę błagam Cię, święty Antoni, racz mi wyprosić u Boga łaskę szczególnego żalu za grzechy i łaskę miłowania Boga nade wszystko. Ufam, że za Twoją przyczyną zwyciężę wszystkich nieprzyjaciół swej duszy i będę służył Bogu, Ojcu najlepszemu przez całe swe życie, by potem z Tobą kochać i wielbić Go na wieki wieków. Amen.
A man who witnessed a Taser incident at Vancouver International Airport last Sunday said security at the facility and RCMP are to blame for the death of a distraught man in the terminal who didn't understand English.


Lorne Meltzer insists the RCMP were too hasty to use the Taser.
(CBC)
Lorne Meltzer, a corporate valet, told CBC News Thursday he was at the airport picking up a client just before 1:30 a.m. Sunday and found himself facing Robert Dziekanski.

He said he tried to calm an agitated Dziekanski, 40, in the public arrivals area and unwittingly let the Polish immigrant back into the secure international arrivals area, using his pass to open the one-way doors.

Meltzer has a security pass to the secure international arrivals area, as a personal assistant to a Vancouver businessman who often has clients fly into town.

"I think the responsible parties are the Vancouver Airport and the RCMP for not having other negotiating tactics once he's at the heightened state," said Meltzer, who was the person who called in RCMP.

He said he clearly warned them the man didn't speak English.

Meltzer claimed the officers gave Dziekanski two commands in English and within seconds Tasered him after he held a stapler in an apparent threatening manner.


Robert Dziekanski, seen in this picture taken in Poland, was a construction worker in his home country.
(Global)
"He [Dziekanski] raised the stapler in the air and they [RCMP] said, 'Put your hands on the desk,' in English," Meltzer said.

Meltzer said the RCMP were too hasty to use the Taser and he refutes the police claim that the area was too crowded to use pepper spray, because "it was empty."

Dziekanski was Tasered by RCMP and later died. Police and a witness conflict in the number of jolts the man is alleged to have received.

RCMP insist that the man was zapped two times, but Sima Ashrafinia, who was at the airport and recorded the incident on her cellphone, told CBC News on Monday that RCMP officers stunned Dziekanski four times.

An autopsy by the B.C. Coroner's Service on Tuesday did not find the cause of death, citing no trauma or disease was found.